Cześć kochani,

Dziś chciałbym podzielić się z Wami moim małym sukcesem… a dokładnie pierwszym z 28 małych sukcesów, składających się na jeden wielki.

Otóż jakiś czas temu, wraz z moją dziewczyną postanowiliśmy zdobyć Koronę Gór Polski, w hołdzie dla pewnej, naprawdę wyjątkowej osoby.

Zgłosiliśmy naszą kandydaturę, uiściliśmy opłatę aktywacyjną, odebraliśmy nasze imienne książeczki i ruszyliśmy. Aby trafić do elitarnego klubu zdobywców KGP trzeba wdrapać się na najwyższe szczyty wszystkich 28 pasm górskich.

Pierwsza góra, którą postanowiliśmy zdobyć, znajduje się w górach opawskich, a mowa dokładnie o Biskupiej Kopie (889 m n.p.m). Zdecydowanie polecam i namawiam do poświęcenia 5 godzin na wejście i zejście dla tych pięknych widoków. Szlak, który wybraliśmy jest jednym z bardziej malowniczych w tych rejonach i prowadzi aż przez dwa szczyty, aby w końcu trafić na ten najważniejszy. Nasza trasa zaczęła się w Pokrzywnej, małej turystycznej miejscowości otoczonej przez lasy i stawy rybne. Ruszyliśmy czerwonym szlakiem na Górę Zamkową, następnie piękną trasą na Srebrną Kopę, która wiodła przez kamienne wzniesienia oraz brzozowe zagajniki. Z samej Srebrnej Kopy roztaczał się niesamowity widok na zaspane doliny otulone zimową, gęstą mgłą. Ruszyliśmy dalej, grzbietem Srebrnej Kopy, na nasz docelowy przystanek, czyli szczyt Biskupiej Kopy. Sama trasa była dosyć wymagająca, szczególnie w okresie zimowym, ale zdecydowanie warta naszego wysiłku. Powrót żółtym szlakiem był już nieco mniej spektakularny, jednak dalej fascynujący.

Podsumowując: Serdecznie polecam Góry Opawskie, 5 godzin pięknej przeprawy, wzniesień i widoków. Pomimo naszego pierwszego szczytu śmiało mogę stwierdzić, że będzie to cudowna przygoda, wymagająca pokory, ciężkich przygotowywań i niezapomnianych wspomnień.

1/28

Miłego dzionka!

PS: Łapcie jeszcze parę zdjęć z naszej wyprawy.